Daniel Zott – Living a Lie

Z cyklu nuta dnia. Zasłyszane w ostatnim odcinku Chuck’a (Chuck Versus the Fake Name), nie daje mi spokoju nawet na chwilę. Kapitalny utwór, znakomicie oddający to, co w tej chwili czuję.

Pierwsze w tym sezonie Gran Derby dla Barcelony!

Drewniany Szwed daje kibicom Dumy Katalonii upragnione zwycięstwo. Wrażenia i refleksje po el clasico.

  • Gwiazdki warte ćwierć miliarda euro nie są w stanie strzelić Barcie gola, nawet jeśli ta rozpoczyna spotkanie bez napastnika z prawdziwego zdarzenia (sorry Heniek, life is brutal).
  • Homoseksualna baletnica z włosami na żelu może duetowi Pique & Puyol co najwyżej korki glancować.
  • Nawet grając w dziesiątkę Barca potrafi kontrolować grę.
  • Marcelo jest oficjalnie moim ulubionym graczem “królewskich”.
  • Real może pokonać Barcelone na Camp Nou tylko i wyłącznie w FM-ie. :)

z innej beczki

  • Jak zamawiasz stolik w knajpie, upewnij się, że go FAKTYCZNIE zarezerwowałeś (pozdro, Grębix :P ), nikt nie lubi oglądać meczu na stojąco.
  • Knajpy dla niepalących wymiatają.
  • Nigdy nie przejeżdżaj samochodem. Mecz bez piwa to jednak nie to samo…
  • 40 minutowe oczekiwanie na Pizze to jednak nie to, co tygryski lubią najbardziej.
  • Proroczy komentarz (puszczany z kilkunastu sekundowym wyprzedzeniem względem tego, co dzieje się na ekranie) potrafi zepsuć nawet najlepsze widowisko. Całe szczęście, w tym przypadku, to rozpoczęło się dopiero w drugiej połowie, kiedy problemy techniczne przeszły już do przeszłości.